Sklep z Oponami i felgami
W ciągu 12 miesięcy doprowadziliśmy sklep do obrotu przekraczającego 1,5 mln zł, startując od kilkunastu fraz w wyszukiwarce i pierwszych kampanii Google Ads. Równolegle zbudowaliśmy nowy, przyjaźniejszy dla użytkownika sklep, oparty na analizach UX.
Klient prowadził sklep od kilku lat, ale nigdy nie był on traktowany priorytetowo. Funkcjonował raczej jako wizytówka i kanał obsługujący bieżący, lokalny obrót — bez jasnego celu sprzedażowego i bez aktywnych działań marketingowych. To, co sprzedawało się organicznie, było maksimum, na jakie sklep mógł liczyć.
Zadanie było jasne: rozkręcić sprzedaż online od zera. Wymagało to zbudowania strategii od podstaw, analizy całego rynku i znalezienia najlepszego sposobu wejścia. Solidnym punktem odniesienia były działania klienta na Allegro — benchmarki i wnioski z marketplace’u przenieśliśmy na grunt własnego sklepu.
Zaczęliśmy od pełnej analizy rynku i historii sprzedaży z ostatnich dwóch lat: co, kiedy i w jakich ilościach się sprzedawało. Branża oponiarska rządzi się dwoma sezonami — zimowym i letnim — dlatego od razu przygotowywaliśmy się pod nadchodzący szczyt zimowy.
Na podstawie danych wytypowaliśmy grupy produktów o największym potencjale — zarówno według producentów, jak i konkretnych rozmiarów opon.
Zanim ruszyły kampanie, priorytetem było ułożenie analityki: poprawny pomiar konwersji, śledzenie dodań do koszyka i całej ścieżki zakupowej. Wymagało to ścisłej współpracy z deweloperem sklepu — dzięki temu od pierwszego dnia podejmowaliśmy decyzje w oparciu o twarde dane, a nie domysły.
Takie przygotowanie pozwoliło nam wejść na rynek i sprzedawać na bieżąco, pozyskując pierwszych klientów w coraz większej skali — w szczytowych miesiącach obrót sklepu sięgał kilkuset tysięcy złotych.
Od początku zarządzaliśmy budżetami i asortymentem pod kątem marży i rentowności, a nie samego przychodu. Po przekroczeniu satysfakcjonującego progu zwrotu z inwestycji przestawiliśmy optymalizację na marżę — tak, by jak najwięcej z każdej złotówki zostawało w kieszeni klienta. Uwolnione w ten sposób środki mogliśmy reinwestować w dalszy rozwój sklepu.
W efekcie: ponad 1,5 mln zł obrotu w rok, 16-krotny wzrost sprzedaży rok do roku i 10-krotny wzrost widoczności — wszystko zbudowane od praktycznie zerowej bazy.
Bartek pomógł nam rozwinąć kolejną gałąź biznesu, która z miesiąca na miesiąc staje się coraz większym kawałkiem tortu. Do tej pory skupialiśmy się przede wszystkim na marketplace'ach — teraz zyskaliśmy potężne, własne narzędzie sprzedażowe. Mocno w nie wierzymy i wiemy, że z czasem będziemy mogli spokojnie przenieść na nie ciężar działań marketingowych.
Krzysztof - Właściciel sklepu
Chcesz podobnych wyników
dla swojego biznesu?
Umów bezpłatną rozmowę — powiem szczerze, czy i co mogę dla Ciebie zrobić.